Noworoczne postanowienia

Niedawno pożegnaliśmy Stary Rok i powitaliśmy Nowy. Dla wielu jest to przełomowy moment, czas zamknięcia, podsumowania tego, co było i jednocześnie otwarcia się na nowe, na to, co nas czeka. Wiele osób traktuje ten przełomowy dzień w kalendarzu bardzo poważnie, układając całe listy postanowień noworocznych, które mają sprawić, że ich życie w kolejnym roku będzie szczęśliwsze. Tylko czy rzeczywiście postanowienia noworoczne pomagają nam ulepszyć swoje życie i sprawiają, że jest bardziej uporządkowane?

noworoczne postanowienia-Resizer-800

Trochę historii

Wstępem do nowego roku i jednocześnie pożegnaniem starego jest Sylwester. Skąd taka nazwa? Czy ten dzień zawdzięcza ją tylko imieninom Sylwestra w kalendarzu? Historia jest o wiele starsza...

Jak głosi legenda, mityczna wróżka Sybilla przepowiedziała, że w roku 1000 nastąpi koniec świata. Przyczyną zagłady miał być smok Lewiatan, uwięziony w watykańskich lochach. Podobno zamknął go tam papież Sylwester I w 317 roku. W czasie, gdy wróżba miała się dokonać, w Watykanie panował papież Sylwester II. Miejscowa ludność wierzyła, że skoro Sylwester I uwięził smoka, to Sylwester II będzie tym, który go uwolni.

Na przełomie 999 i 1000 wszyscy w napięciu oczekiwali końca świata. Jednak północ minęła i nic się nie wydarzyło. Szczęśliwi ludzie wybiegli na ulicę świętować kolejny rok. I tak zrodziła się tradycja świętowania Nowego Roku, a uroczystości odprawiane na przełomie lat noszą nazwę od imienia papieża Sylwestra.

W naszym kraju zabawy sylwestrowe pojawiły się dopiero w XIX wieku, przybywając z Europy Zachodniej. Wówczas Nowy Rok witała głównie arystokracja przy pomocy węgierskiego Tokaja.

Zwyczaj picia szampana pojawił się w Polsce dopiero w okresie powojennym.

Trochę psychologii

Tyle historii, ale skąd wziął się zwyczaj składania postanowień noworocznych?

Większość z nas rozpoczynając kolejny rok, traktuje go jako symboliczny nowy początek, otwieranie nowej karty. To co stare, złe, zostawiamy za sobą wraz z końcem starego roku, a rozpoczynamy nowy etap, który możemy uporządkować, zmienić, ulepszyć. Pretekst doskonały, ale czy zamierzenia słuszne?

Podejmowanie nowych wyzwań, stawianie sobie kolejnych celów i chęć samodoskonalenia zawsze są dobrym pomysłem. Już samo robienie swoistego rachunku sumienia oraz podsumowania, by wyeliminować to, co nam przeszkadza i wprowadzić pozytywne zmiany może bardzo nam pomóc. Porządkujemy wówczas dotychczasowe działania, oceniamy, co było w nich dobre, a co destruktywne i te drugie staramy się wyeliminować.

Tylko dlaczego tak wiele z naszych postanowień noworocznych zazwyczaj kończy się „klapą”?

Składając postanowienia, warto stawiać sobie cele krótkodystansowe, małe, które stopniowo doprowadzą nas do realizacji większych planów. Przykładowo: jeśli postanowimy sobie, że w nowym roku nauczymy się biegle mówić po francusku, prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie. W lutym stwierdzimy, że minął już miesiąc, a my dopiero potrafimy się przedstawić i zapytać o drogę do restauracji, w kwietniu, że umiemy zaledwie porozmawiać o pogodzie i wymienić kilka zdań w prostej konwersacji, a w maju dorzucimy do tego znajomość dwóch francuskich piosenek i zniechęceni stwierdzimy, że do biegłego opanowania języka jest nam jeszcze bardzo daleko, więc chyba zostawimy to postanowienie na kolejny Nowy Rok.

Do tego dołączą wyrzuty sumienia, że znów z naszego postanowienia nic nie wyszło oraz obwinianie siebie o słabą wolę i słomiany zapał.

Małymi krokami do celu

Więc może lepiej inaczej – postanowić sobie, że każdego tygodnia nauczę się 50 nowych słów w języku francuskim. To całkiem niedużo – wystarczy opanować po 10 słów dziennie i jeszcze mamy wolną niedzielę. A nawet, jak któregoś dnia nie uda nam się usiąść do nauki, możemy łatwo to nadrobić w dniu następnym. Ktoś może powiedzieć, że 50 słów tygodniowo to niewiele, ale jednak – daje nam to 2600 nowych słów na koniec roku, a to już całkiem spora liczba, prawda? A jeśli jeszcze zmotywowani tym, że już tak wiele umiemy, obejrzymy od czasu do czasu jakiś film francuski bez lektora albo przeczytamy prosty kryminał w oryginale, może się okazać, że nasza znajomość języka na koniec roku jest na całkiem niezłym poziomie. A my będziemy z siebie dumni, bo oprócz nauki słówek zrobiliśmy jeszcze coś więcej. Z tak pozytywnym nastawieniem już w kolejnym roku możemy stawiać sobie kolejne cele.

Podobnie z innymi postanowieniami. Nie zakładaj, że w kolejnym roku chcesz zrzucić 20 kg. Zamiast tego postanów, że zaczniesz zdrowiej żyć – kolorowe napoje zamienisz na wodę, chipsy na suszone owoce i orzechy, a ciasteczka ze sklepu i ciasta z cukierni na własne zdrowe wypieki lub gorzką czekoladę. Zamiast siedzieć codziennie 3 godziny przed telewizorem czy komputerem, godzinę z tego poświęć na spacer lub przejażdżkę rowerową, a może basen. Zobaczysz, że zdrowe nawyki szybko wchodzą w krew i wkrótce dołączysz do nich kolejne, a kilogramy same zaczną spadać.

Podsumowując, nawet jeśli nie uda nam się dotrzymać postanowień noworocznych czy też w pełni ich zrealizować, nie zniechęcajmy się. Stawianie sobie celów, wyznaczanie postanowień, dążenie do realizacji marzeń jest bardzo cenne. Starajmy się jednak zachować w tym wszystkim trzeźwy osąd, nie porywajmy się z przysłowiową motyką na księżyc. Realizacja drobnych celów, które będą składały się na coś dużego, może stać się dla nas prawdziwym kamieniem milowym.

Autor: Aneta Howaniec